- today
- perm_identity Paweł Wolski
- label Newsy Konopne
- favorite 0 polubień
- remove_red_eye 120 odwiedzin
Zwierzęta w uprawie marihuany. Jak sobie z nimi poradzić?

Czerwce | Gąsienice | Komary grzybowe (ziemiórki) | Koniki polne i świerszcze | Mączliki (białe muszki) | Mrówki | Mszyce | Miniarki (owady minujące) | Pleśń | Ptaki | Roztocze (przędziorki) | Septorioza liści | Skoczne pluskwiaki | Ślimaki | Tarczówki (śmierdzące robaki) | Wełnowce | Wciornastki | Werticilioza (choroba więdnących liści) | Wirus mozaiki tytoniu
Kiedy myślimy o szkodnikach, zazwyczaj wyobrażamy sobie niewielkie owady lub robaki, które wyrządzają szkody w uprawach. Rzeczywiście, to najczęstsza grupa organizmów powodujących straty w gospodarce rolniczej. Wystarczy wpisać w Google „szkodniki”, aby zobaczyć przede wszystkim gąsienice, mszyce, karaluchy, mrówki, ślimaki czy biedronki. W definicji PWN również spotykamy się z takim przykładem: „zwierzę wyrządzające szkody gospodarce ludzkiej, np. gąsienice owadów niszczące lasy lub zboża.” Czy zatem wystarczy chronić się jedynie przed insektami, a większe zwierzęta można zignorować? Niestety, nie – one także stanowią zagrożenie.
Różne ssaki mogą powodować szkody w plantacjach marihuany. Nie muszą przy tym nawet ich zjadać – wystarczy, że kopią w ziemi, załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne lub przenoszą choroby. Zagrożenie mogą stanowić myszy i szczury, ale także domowe zwierzęta, takie jak psy czy koty. W określonych lokalizacjach szkody mogą powodować krety, susły, a nawet jelenie.
Na szczęście atak większych zwierząt zwykle jest łatwiejszy do zauważenia niż infekcje grzybowe czy bakteryjne. Wiele metod zapobiegania takim problemom jest stosunkowo proste i nie wymaga skomplikowanych działań.
Gryzonie
W tej grupie największe zagrożenie dla upraw stanowią myszy i szczury.
Badania przeprowadzone w 1966 roku na myszach wykazały, że spożycie konopi działa na nie uspokajająco. Zwierzęta karmione marihuaną stawały się znacznie mniej agresywne. Nie wiadomo jednak, czy dzikie gryzonie, wybierając liście konopi jako pokarm, faktycznie kierują się tym efektem – jest to możliwe, choć niepotwierdzone.
Inna teoria opiera się na specyfice wzrostu zębów u gryzoni – rosną one przez całe życie. Aby utrzymać je w odpowiedniej długości, zwierzęta muszą dziobać dostępne materiały. Gdy zęby rosną zbyt mocno, powoduje to ból. Niektórzy naukowcy sugerują, że potencjalny efekt przeciwbólowy konopi (również udowodniony u gryzoni) może tłumaczyć ich zainteresowanie tymi roślinami. Dodatkowo łodygi konopi, ze względu na swoją twardą teksturę, idealnie nadają się do ścierania zębów.

Bez względu na przyczyny, jedno pozostaje faktem – myszy i szczury rzeczywiście mogą niszczyć uprawy konopi. Są przy tym sprytne i dobrze się ukrywają, dlatego rzadko mamy okazję zobaczyć je bezpośrednio. Jak więc rozpoznać ich obecność i skutecznie je zwalczać?
Jakie szkody powodują gryzonie?
Szczury i myszy przede wszystkim gryzą rośliny, powodując zauważalne uszkodzenia. Ze względu na ich skryty tryb życia i unikaniu kontaktu z ludźmi, rzadko udaje się przyłapać je na gorącym uczynku. Pierwszym sygnałem obecności gryzoni będą więc nadgryzione fragmenty roślin, zwłaszcza łodygi. Często w pobliżu można też zauważyć odchody tych zwierząt.
Gryzonie wyróżniają się pod względem rozmiaru zniszczeń – pojedyncze ugryzienia myszy lub szczura są większe niż te pozostawiane przez ślimaki czy gąsienice. Dziennie spożywają pokarm o masie stanowiącej około jednej trzeciej ich ciała. Przeciętna mysz waży około 20 gramów, podczas gdy szczury mogą osiągać nawet pół kilograma, co czyni je znacznie żarłoczniejszymi.
Obecność gryzoni dotyczy zarówno upraw zewnętrznych, jak i wewnętrznych, choć w tych ostatnich pojawiają się rzadziej. W pomieszczeniach zamkniętych stanowią dodatkowe zagrożenie – gryzą niemal wszystko, co napotkają, w tym przewody elektryczne, co może prowadzić do ryzyka pożaru. Wobec takich zagrożeń konieczne jest poznanie skutecznych metod ochrony przed tymi szkodnikami.
Jak pozbyć się gryzoni?
W przypadku upraw przydomowych ważne jest, aby śmieci były szczelnie zamknięte i niedostępne dla dzikich zwierząt. W otwartych hodowlach warto regularnie usuwać opadłe owoce, liście oraz odchody zwierząt hodowlanych. Resztki jedzenia i inne odpady przyciągają nie tylko myszy i szczury, ale również mrówki czy szopy.
W uprawach pod dachem kluczowe jest zapewnienie pełnej szczelności pomieszczenia, ze szczególnym uwzględnieniem okien, drzwi i innych otworów.
Do dyspozycji hodowców są pułapki i środki chemiczne. Pułapki można stosować bez większych ograniczeń, natomiast trucizny należy stosować tylko w ostateczności – mogą prowadzić do nieprzyjemnego zapachu w przypadku śmierci zwierzęcia w zamkniętej przestrzeni oraz stanowią zagrożenie dla środowiska.
Choć myszy i szczury łatwiej spotkać na zewnątrz, paradoksalnie tam stanowią mniejsze zagrożenie dla upraw konopi. W naturalnym otoczeniu znajdą więcej alternatywnych roślin, którymi mogą się żywić, a jednocześnie są bardziej narażone na drapieżniki, takie jak ptaki, koty czy psy. W przydomowych hodowlach warto rozważyć posiadanie czworonożnego pupila, który skutecznie odstraszy gryzące szkodniki.
Zwierzęta domowe
Czy kot, który teoretycznie pomaga w walce z myszami, sam nie może stanowić zagrożenia dla konopi? Doświadczenia hodowców pokazują, że spośród wszystkich domowych zwierząt największe ryzyko dla upraw stanowią właśnie psy i koty. Wynika to jednak głównie z ich powszechności, a nie z rzeczywistej skali wyrządzanych szkód.
Badania wskazują, że wszystkożerne zwierzęta reagują na marihuanę efektami podobnymi do narkotycznych, natomiast roślinożerne wykazują większą odporność na działanie THC. Warto pamiętać, że poziom THC w świeżej roślinie jest stosunkowo niski – dominującą formą jest prekursor THCA. Przechodzi on w THC dopiero w procesie dekarboksylacji, pod wpływem ciepła, światła i upływu czasu. Dlatego marihuanę zazwyczaj palimy, a spożycie po obróbce termicznej jest konieczne, aby uzyskać psychoaktywny efekt. Oznacza to, że przypadkowe zjedzenie fragmentów rośliny przez pupila, choć niezalecane, rzadko prowadzi do poważnych konsekwencji. Natomiast wszelkie przetwory i produkty pozyskane z rośliny należy przechowywać bardzo ostrożnie.
Jeśli zwierzę domowe spożyje marihuanę, konieczna jest wizyta u weterynarza. Efekt działania THC u psów, kotów czy koni nie jest tym samym, co „naćpanie” u ludzi – dla tych zwierząt substancja jest toksyczna. Mogą pojawić się różnorodne objawy, takie jak nienaturalnie niskie lub podwyższone tętno, niepokój, agresja, spowolniony oddech, wymioty, zmiany ciśnienia krwi, utrata kontroli nad oddawaniem moczu czy mimowolne ruchy gałek ocznych. W skrajnych przypadkach zwierzęta mogą mieć drgawki lub zapadać w śpiączkę. Przy spożyciu większych ilości THC objawy mogą utrzymywać się przez kilka dni.
Wiemy więc już, że marihuana stanowi zagrożenie dla zwierząt domowych. Pojawia się pytanie: czy w odwrotną stronę również może oddziaływać niekorzystnie na rośliny?
Koty

Koty są chyba najczęściej spotykanym (po ludziach) zwierzęciem wykazującym zainteresowanie roślinami o działaniu psychoaktywnym. Mają nawet własny „ulubiony narkotyk” – kocimiętkę. Ludzie również korzystają z niej w różnorodny sposób – przygotowują napary i herbatki ziołowe, dodają do sałatek, surówek czy marynat do mięsa. Niektórzy nawet palą kocimiętkę, wierząc w jej działanie uspokajające i delikatnie psychoaktywne. Czy zatem koty mają podobny „zmysł” do ludzkich przysmaków?
Znudzone koty czasami gryzą lub zjadają rośliny domowe, a konopie nie są tu wyjątkiem. Taka zabawa zazwyczaj nie prowadzi do poważnych konsekwencji, o ile nie dotyczy pąków. Warto jednak pilnować pupila – nawet niewielkie uszkodzenia roślin mogą zaburzać transport składników odżywczych i spowalniać wzrost. Dodatkowo, liście i łodygi zawsze zawierają pewną ilość THC, które może wywołać niepożądane objawy u kota.
Niektóre osobniki bywają bardziej złośliwe – przewracają rośliny, zrzucają je na ziemię lub w przypadku hodowli outdoor oddają na nie mocz. Takie ryzyko należy ocenić indywidualnie, znając charakter swojego zwierzaka.
W uprawach na świeżym powietrzu koty zwykle nie stanowią poważnego zagrożenia. Mają wiele zajęć, więc często ignorują krzaki konopi, a przy okazji pomagają w naturalnej ochronie upraw, eliminując gryzonie. Korzyści wynikające z obecności kota w tym środowisku mogą więc przewyższać potencjalne szkody. Należy jedynie zwrócić uwagę na stan zdrowia pupila – pasożyty mogą sprawić, że jego odchody staną się zagrożeniem dla roślin.
Największe ryzyko wiąże się jednak nie z samymi roślinami, lecz z produktem końcowym. Koty mogą zetknąć się z marihuaną, wdychając dym jako bierni palacze lub spożywając susz pozostawiony bez nadzoru.
Podsumowując, koty zazwyczaj powodują niewielkie uszkodzenia roślin, ograniczające się do liści i łodyg. Największym zagrożeniem jest jednak dla nich samych kontakt z THC. Dlatego należy trzymać koty z dala od marihuany przede wszystkim dla ich dobra, a dopiero w dalszej kolejności dla ochrony roślin. Szczególnie ważne jest, aby nie czynić z kota biernego palacza i nie dopuszczać do kontaktu ze skoncentrowanymi przetworami zawierającymi THC.
Psy

Podobnie jak koty i ludzie, psy posiadają układ endokannabinoidowy, dzięki czemu mogą korzystać z niektórych dobrodziejstw roślin konopi, zwłaszcza CBD. THC jednak pozostaje dla nich toksyczne, a metabolizm kannabinoidów przebiega u nich znacznie wolniej niż u ludzi. Dlatego warto pilnować zarówno samej hodowli, jak i produktów, nie tylko w trosce o rośliny, ale przede wszystkim dla zdrowia pupila.
Dobrze wychowany pies może być nie tylko neutralny dla upraw, ale także je chronić – przed gryzoniami, kotami, ptakami czy ciekawskimi osobami. W praktyce większość z nas posiada jednak psy towarzyszące w domu, a nie wysoce wytrenowane psy stróżujące.
Podobnie jak koty, psy mogą oddawać mocz na rośliny, tratować je podczas zabawy lub kopać w ziemi. Te bardziej rozbrykane osobniki mogą uszkodzić korzenie lub wykopać całe rośliny. Ryzyko to zależy od charakteru pupila i nie jest uniwersalne. Psy mogą także gryźć liście, ale zwykle traktują to bardziej jako formę zabawy i robią to rzadziej niż koty.
Największe zagrożenie stanowią jednak przetwory z marihuany – od jedzenia przygotowanego z roślin, po susz pozostawiony bez nadzoru. W porównaniu z kotami psy znacznie chętniej je podjadają i nie ograniczają ilości spożytej substancji. Należy więc szczególnie dbać o bezpieczeństwo produktów z konopi, aby chronić zarówno zwierzę, jak i towar. Jest to istotne także w kontekście wizyty u weterynarza – w krajach, gdzie marihuana jest nielegalna, takie zdarzenie może dodatkowo powodować komplikacje prawne.
Pozostałe zwierzęta
Gatunki opisane wcześniej stanowią najczęstsze zagrożenie dla konopi, ale temat nie jest wyczerpany. W określonych warunkach uprawy mogą pojawić się także inne, rzadsze osobniki. Dla większości hodowców będą to jedynie ciekawostki, jednak warto wiedzieć, jakie zwierzęta mogą stanowić potencjalne ryzyko.
W tej kategorii najczęściej spotykane są susły i krety, które uszkadzają korzenie roślin. W uprawach zlokalizowanych w pobliżu lasu lub terenów dzikich zagrożenie mogą stanowić dzikie zwierzęta, przede wszystkim jelenie, sarny, zające, a także dziki.
Jelenie i sarny nie reagują na działanie trichomów – ani zapach, ani składniki aktywne rośliny ich nie odstraszają. Mogą podjadać całe krzewy, a spożycie konopi nie wydaje się im szkodzić.
Jakich szkód można się spodziewać?
Dzikie zwierzęta zjadają rośliny – zające mogą tylko podgryzać fragmenty, podczas gdy jelenie są w stanie zniszczyć całe krzewy. Również dziki są w stanie zniszczyć całe partie uprawy, grzebiąc w ziemi w poszukiwaniu pożywienia i zjadając zarówno korzenie, jak i nadziemne części roślin.
Krety i borsuki, kopiąc w ziemi, uszkadzają korzenie, co może spowolnić wzrost roślin lub doprowadzić do ich obumarcia. Dodatkowo ich obecność w pobliżu upraw przyciąga drapieżniki, które również mogą wyrządzić szkody w trakcie polowania.
Jak zapobiegać dzikiej zwierzynie?

Podstawową metodą ochrony jest ogrodzenie – jego wymiary powinny być dopasowane do lokalizacji hodowli. W miejscach zagrożonych przez jelenie warto zadbać o wysokość płotu, ponieważ te zwierzęta potrafią skakać ponad dwa metry. Gdy z jakiegoś powodu nie można postawić wysokiego ogrodzenia, a prawo w danym kraju na to pozwala, alternatywą może być płot pod napięciem.
Innym rozwiązaniem są czujniki ruchu, które uruchamiają lampy lub zraszacze. Nagły błysk światła skutecznie odstrasza dziką zwierzynę, choć może zaburzać cykl naświetlania roślin. Zraszacze są bardziej pracochłonne i kosztowne, ale nie mają negatywnego wpływu na uprawę.
Jak zwalczać krety?
Od 2014 roku krety są objęte ochroną, jednak przepisy nie dotyczą prywatnych działek, ogrodów, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych ani obiektów sportowych. Istnieje kilka sposobów na odstraszenie tych zwierząt, przy czym większość metod nie wymaga ich zabijania.
- Dźwięki – krety są wrażliwe na pewne odgłosy, stąd popularne w ogrodach puszki aluminiowe na kijkach. Skuteczniejsze są jednak ultradźwiękowe i wibracyjne odstraszacze, których nie słyszą ludzie, a które efektywnie przeganiają krety.
- Rośliny odstraszające – narcyzy i aksamitki wydzielają zapachy, których krety unikają. Hodowanie ich w pobliżu plantacji może zmniejszyć ryzyko wizyt tych zwierząt.
- Zwierzęta domowe – psy i koty polują na krety, a przy tym same nie stanowią istotnego zagrożenia dla konopi.
- Sierść psa – umieszczenie sierści pod ziemią jest tradycyjnym, domowym sposobem odstraszania kretów.
- Poprawa drenażu – krety preferują wilgotne gleby, dlatego lepszy odpływ wody sprawi, że teren stanie się mniej atrakcyjny.
- Siatki ochronne – zakopywane głęboko pod ziemią uniemożliwiają kretom wydostanie się na powierzchnię i niszczenie korzeni. Jest to jednak metoda pracochłonna i wymagająca wcześniejszego planowania. Warto ją stosować tylko wtedy, gdy kopce faktycznie zagrażają uprawom; jeśli rośliny rosną prawidłowo, ingerencja może być zbędna.
Podsumowanie
Poza owadami i innymi drobnymi szkodnikami, plantacji marihuany mogą zagrażać także ssaki. Największe ryzyko w tej grupie stanowią gryzonie, które zjadają rośliny, przenoszą choroby i nie przynoszą żadnych korzyści.
Dla zwierząt domowych marihuana jest zwykle większym zagrożeniem niż one dla niej. Mimo to należy pilnować, aby pupile nie miały dostępu do roślin i produktów zawierających THC.
W uprawach outdoor zagrożenie stanowią krety, borsuki i inne zwierzęta kopiące w ziemi. Nie są one bezpośrednio zainteresowane konopiami – wszelkie uszkodzenia są skutkiem ubocznym ich naturalnej działalności.
Hodowle zlokalizowane w pobliżu lasu mogą dodatkowo spotkać się z wizytą dzikiej zwierzyny, szczególnie jeleni, które potrafią zjadać całe krzewy.
Kluczowe jest obserwowanie miejsca uprawy i reagowanie na wszelkie sygnały obecności nieproszonych gości. Najważniejsze jednak jest zapewnienie bezpieczeństwa czworonożnym towarzyszom – chroniąc ich, chronimy jednocześnie całą plantację.